Pijany pustelnik Tao Yuanming 陶渊明

Żebrząc o strawę

Głód mnie nachodzi i z domu wygania.
Dokąd ja pójdę, gdy jestem już na dnie?
Idę tak, idę… aż do wsi zachodzę.
Tam w drzwi pukając, mamroczę nieskładnie.

Koi udrękę życzliwy gospodarz,
Bym się nie tułał po wsi nadaremno.
Wódki nalewa, ja haustem wychylam.
Gadamy... a tu już się robi ciemno.

Ze znajomości tej nowej szczęśliwi,
Wiersze składamy, nucąc sobie przy tym.
Chojnyś jak ta, co Han Xina karmiła.
Mnie wstyd się równać z mężem znakomitym.

Nie mam ja czym się odwdzięczyć ci przecie,
Chyba że kiedyś – gdzieś na tamtym świecie.

bar.png, 541B

Pozostałe rozdziały

Żebrząc o strawę
Ciało, cień i duch
Źródło Brzoskwiniowego Kwiatu
Kwitnące krzewy
Przeprowadzka I
Przeprowadzka II
Więcej wierszy

Copyrights for the Polish translation by: Jarosław Zawadzki ::  Tłumaczenia: chiński-polski